Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cięcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cięcie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

Odżywka Garnier Oil Repair 3 - ładne dociążenie


Witam Was ciepło!!

Tak, po tak długim czasie. W świąteczną przerwę się nie zrehabilitowałam i dalej żyłam sobie kompletnie odłączona od blogowego świata i ciekawostek. Stęskniłam się już bardzo, i choć wcale nie mam na to czasu (zaliczenia, egzaminy) spróbuję wrócić do czytania Waszych blogów no i pisania swojego :)

Moje włosy nie ucierpiały na tym, zapewniam. Mają się całkiem w porządku, co mam nadzieję będzie widać tym Dniu Dla Włosów :) Ostatnio znowu szukałam jakiejść codziennej odżywki, która bez większych ceregieli utrzymywała moje włosy w dobrym dla oka stanie. Oczywiście sięgałam pamięcią do produktów, o których słyszałam dobre opinie. Odżywki Garniera Oil Repair 3 chyba nie muszę przedstawiać:)

niedziela, 23 sierpnia 2015

#18 Nożyczki Fox Student + Kallos Banana

Witam Was serdecznie :)

No i stało się. Po wielomiesięcznym zastanawianiu i opieraniu się, nareszcie kupiłam nożyczki fryzjerskie. Jednak z rozsądkiem. Na początku myślałam nad rozsławionymi Jaguarami, ale stwierdziłam, że nie potrzebne mi nożyczki dla profesjonalistów za taką cenę. Postawiłam więc na Fox Student, które kupiłam z 30% zniżką na hairstore.pl. Jak się sprawdziły?

Za obcinanie końców wzięłam się sama :D Tylko moja mama nie boi się takiego wyzwania, zwłaszcza, że robi to od kiedy pamięcią sięgam :) Moje włosy wymagały podcięcia natychmiastowo (tak stwierdziłam) zatem nożyczki trafiły do mojej dłoni jeszcze w dniu odebrania paczki.

Sprawdziły się bardzo dobrze! Końce obcięte równo (mam namyśli pojedyncze, bo całość prawdopodobnie jest krzywa :D - pierwszy raz cięłam sobie włosy), gładko, wyglądają zdrowo.
Włosy po prostu ożyły! Uwielbiam ten efekt tuż po podcięciu. Są zupełnie inne -  ładniejsze. Aż trudno się nie zastanawiać nad mocniejszym skróceniem. Myślę, że na jesień na ziemi wyląduje znacznie więcej włosów :) Euforia!


No i stało się - mogłabym to pisać często :D Poszłam na zakupy do Hebe i dorwałam Kallosa Banana, o którym czytałam już wiele i pisywałam w komentarzach, że się na niego skuszę. Nie kłamałam.

  • Na włosy nałozyłam olej kokosowy na godzinkę.
  • Włosy umyłam jak zwykle.
  • Nałozyłam maskę Kallos Banana na 30 minut. Nie zastałam mniejszej wersji, musiałam kupić tę ogromną. Z doświadczenia wiem, że trudno jest mi się pozbyć nawet małej maski, więc nałożyłam solidną porcję.
  • Włosy zmyłam, zabezpieczyłam. Wyschły naturalnie. Poszłam spać w suchych.
Tuż po wyschnięciu włosy były bardzo miękkie, czuć było dobre nawilżenie i odżywienie. Nie puszyły się prawie wcale i nieźle się układały :) Lepszy efekt uzyskałam, kiedy nałożyłam jeszcze większą ilość. Myślę, że moje włosy bardzo lubią się ze sporą dawką tej maski, mimo, że są cienkie i szybko przetłuszczające się. Niestety nie znalazłam jeszcze sposobu na objętość, toteż włosy są raczej typowo przyklapnięte. Jest to u mnie normą.
Jestem absolutnie na tak! Kallosy nigdy mnie nie kusiły, ponieważ posiadany Latte nie robił szału. Zmieniłam jednak zdanie i jak tylko zużyję połowę, zapoluję na kolejne wersje tej maski :)

Znalazłam nowe miejsce w moim pokoju na robienie zdjęć, gdzie włosy prezentują się lepiej, aczkolwiek kolor nadal jest lekko przekłamany. Poza tym na moim telefonie kolory wyglądają zupełnie inaczej.

A Wy lubicie Kallosy? Macie ulubiony? :)

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...