Witam Was serdecznie :)
No i stało się. Po wielomiesięcznym zastanawianiu i opieraniu się, nareszcie kupiłam nożyczki fryzjerskie. Jednak z rozsądkiem. Na początku myślałam nad rozsławionymi Jaguarami, ale stwierdziłam, że nie potrzebne mi nożyczki dla profesjonalistów za taką cenę. Postawiłam więc na
Fox Student, które kupiłam z 30% zniżką na hairstore.pl. Jak się sprawdziły?
Za obcinanie końców wzięłam się sama :D Tylko moja mama nie boi się takiego wyzwania, zwłaszcza, że robi to od kiedy pamięcią sięgam :) Moje włosy wymagały podcięcia natychmiastowo (tak stwierdziłam) zatem nożyczki trafiły do mojej dłoni jeszcze w dniu odebrania paczki.
Sprawdziły się bardzo dobrze! Końce obcięte równo (mam namyśli pojedyncze, bo całość prawdopodobnie jest krzywa :D - pierwszy raz cięłam sobie włosy), gładko, wyglądają zdrowo.
Włosy po prostu ożyły! Uwielbiam ten efekt tuż po podcięciu. Są zupełnie inne - ładniejsze. Aż trudno się nie zastanawiać nad mocniejszym skróceniem. Myślę, że na jesień na ziemi wyląduje znacznie więcej włosów :) Euforia!
No i stało się - mogłabym to pisać często :D Poszłam na zakupy do Hebe i dorwałam Kallosa Banana, o którym czytałam już wiele i pisywałam w komentarzach, że się na niego skuszę. Nie kłamałam.
- Na włosy nałozyłam olej kokosowy na godzinkę.
- Włosy umyłam jak zwykle.
- Nałozyłam maskę Kallos Banana na 30 minut. Nie zastałam mniejszej wersji, musiałam kupić tę ogromną. Z doświadczenia wiem, że trudno jest mi się pozbyć nawet małej maski, więc nałożyłam solidną porcję.
- Włosy zmyłam, zabezpieczyłam. Wyschły naturalnie. Poszłam spać w suchych.
Tuż po wyschnięciu włosy były bardzo miękkie, czuć było dobre nawilżenie i odżywienie. Nie puszyły się prawie wcale i nieźle się układały :) Lepszy efekt uzyskałam, kiedy nałożyłam jeszcze większą ilość. Myślę, że moje włosy bardzo lubią się ze sporą dawką tej maski, mimo, że są cienkie i szybko przetłuszczające się. Niestety nie znalazłam jeszcze sposobu na objętość, toteż włosy są raczej typowo przyklapnięte. Jest to u mnie normą.
Jestem absolutnie na tak! Kallosy nigdy mnie nie kusiły, ponieważ posiadany Latte nie robił szału. Zmieniłam jednak zdanie i jak tylko zużyję połowę, zapoluję na kolejne wersje tej maski :)
Znalazłam nowe miejsce w moim pokoju na robienie zdjęć, gdzie włosy prezentują się lepiej, aczkolwiek kolor nadal jest lekko przekłamany. Poza tym na moim telefonie kolory wyglądają zupełnie inaczej.
A Wy lubicie Kallosy? Macie ulubiony? :)
Pozdrawiam!