Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rude włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rude włosy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2015

Hennowe serum + Nivea LR i Bania Agafii - bardzo udane połączenie!



Witajcie! :)

Nareszcie weekend (wiem, własnie się skończył:/). Długo na niego czekałam, a Wy? Dzień Włosowy miałam już zaplanowany od dawna, ponieważ wiedziałam, że ponownie użyję mojego serum z henną, które spisało się wyśmienicie :) Do tego tradycyjnie dłuższe odżywianie tym, co mam obecnie w łazience. Powstrzymuje się od zakupów (mocno), bo muszę oszczędzać. Poza tym to niezdrowo wydawać na nowości, kiedy niczego mi nie brakuje. Zużyję to co mam. No a potem...zaszaleję! :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Serum olejowe z henną czyli gloss - idealne!


Witajcie! :)

Ostatnio w mojej pielęgnacji brakuje porządnego olejowania. Jeżeli pod słowem 'ostatnio' można ukryć miesiące. Pamiętam, że zniechęciłam się do nich po tym, jak po kilku miesiącach codziennego olejowania (sprawdzałam wtedy różne oleje) nie zauważyłam różnicy w ich kondycji. Pamiętam też odwrotną sytuację - kiedy dzięki nim, na samym początku włosomaniactwa, widocznie upiękniły moje postrzępione wtedy włosy. Jak widać nie muszą sprawdzać się zawsze, nie w każdym okresie.

Dziś zapragnęło mi się olejowanie, a ponieważ najlepiej spisywało się zawsze serum olejowe, powstała u mnie mieszanka maski, oleju i oczywiście mojej ukochanej henny! Z jakiegoś powodu to właśnie ona sprawia mi najwięcej frajdy przy tworzeniu 'mikstur' :)

sobota, 12 września 2015

Hennowa odżywka DIY


Witam Was serdeczne! :)

Dzisiaj w ramach Dnia Dla Włosów ciekawy "zabieg" (a nawet dwa) z użyciem henny, która zagościła już u mnie wcześniej. Miał być prawdziwy gloss - wyszła odżywka :D Ten pierwszy zagości u mnie innym razem.


niedziela, 9 sierpnia 2015

#16 Henna - próba

Witajcie :)
Bardzo mocno zastanawiałam się czy w tym tygodniu napiszę post. Zmęczenie towarzyszące upałom daje się we znaki. Poza tym, nie posiadam rzeczy, które są warte wyjątkowego dnia dla włosów. Paczuszka z henną jednak do mnie dotarła, dlatego postanowiłam ją wypróbować - rozważnie, na pasemku.

Chciałam, aby henna wyszła jak najbardziej ruda, dlatego zamiast wody użyłam rumianku. Dodałam trochę miodu i kurkumy. Efekty trochę mnie zaskoczyły, ale raczej nie zadowoliły:

Trzy zdjęcia: przed, po zmyciu henny, następnego dnia.

No cóż, jak widać henna rzeczywiście wyszła ruda. I to jak! Byłam trochę zawiedziona, że - jak mi się wydawało, na moich dość ciemnych włosach wyszła jak marchewka. Nie o to mi chodziło. Włosy wraz z pasemkiem umyłam tego samego dnia, a i tak następnego kolor zrobił się ciemniejszy, ale też bardziej czerwony, co też mnie nie zadowala.

Uświadomiłam sobie, że moje włosy znowu niepostrzeżenie stały się zbyt jasne, spokojnie na poziomie średniego blondu :( Nie chciałam się już bawić w chemiczne farbowania, ale być może będę musiała coś z tym zrobić, aby je trochę przyciemnić. Boje się przyciemniać henną. Nie chcę aby były znowuż zbyt ciemne :D

Oto zdjęcie na którym znacznie lepiej widać rzeczywisty kolor (i rudziejące pasemko po hennie). Zbyt jasny, aby mógł zabłysnąć. Tęsknię za tym: klik - zdjęcia z czerwca.
Od tego czasu farbowałam je jedynie szamponetkami - dwa razy. Mimo to, powstała duża różnica na poziomie jasności.

Stwierdziłam jednak, że kolor który obecnie mam jest całkiem fajny - jest przede wszystkim naturalny. I jest rudy. Znajomi też uważają, że nie mam czego zmieniać. Jak zwykle więc jestem rozdarta i odłożę decyzję o koloryzacji na później. Ach.

Wczoraj - dawno nie przytrzymywana maska Isana Oil Care na włosach. Efekty po niej są takie:
Wyprostowane wczoraj oczywiście.
Wyprostowane włosy wyglądają dobrze. Jakoś ostatnio znowu nie umiem poradzić sobie z ich kształtem :/ Są miękkie, średnio śliskie, ot takie jak to zazwyczaj bywają.
Planuję ścięcie mimo zapuszczania i serce mnie boli. Ale ostatnie strzyżenie odbyło się już dawno i końce wołają o pomstę do nieba :( Chyba nigdy ich tak nie zaniedbałam. Nie wiem czy to wina tylko braku podcinania, czy są tego inne przyczyny. Oby nie.

Macie doświadczenia w przyciemnianiu włosów henną?

Pozdrawiam!

sobota, 25 lipca 2015

#14 Biovax naturalne oleje


Witam! :]
W niedzielę zeszłego tygodnia moje włosy nabrały rudości za sprawą szamponu koloryzującego (a właściwie szamponetki) Delia. Kolor bardzo mi się podobał, nieco bardziej niż po ziołowym kremie koloryzującym <TU> tej samej marki. Za to włosy były bardziej szorstkie. "Ziołowy krem" działał trochę jak odżywka.
Efekty farbowania?

Oczywiście po paru myciach kolor się mocno wypłukał.

Dzisiaj postanowiłam wypróbować maskę Biovax, tę którą widać na zdjęciu wyżej:
  • po umyciu włosów nałożyłam maskę Biovax naturalne oleje na 45 minut, wcześniej zmieszałam ją ze skrobią ziemniaczaną,
  • na końce nałożyłam oczywiście odżywkę Isana Oil Care i jedwab Biovax.
Włosy tuż po myciu wydawały się być gładkie. Ale kiedy wyschły naturalnie okazały się nie być śliskie tak jak bym chciała. Odstawało duuużo włosów. Jednym zdaniem efekt mi się nie spodobał. Lepsze rezultaty otrzymuję po użyciu Kallosa czy Syossa. Skrobia nie pomogła :/


Nie zdecyduje się ponownie na jego kupno, przynajmniej przez długi czas.
A u Was jak sprawdzają się Biovaxy? Może polecacie któregoś z nich do cienkich, puszących się włosów?
Pozdrawiam! :)

EDIT:
Następnego dnia po myciu moje włosy wyglądają znaczne ciekawiej, o ile się zbytnio nie przetłuszczą. Nieczesane, żyjące swoim życiem:
Lubię to! :D Głowę odchyliłam nieco bardziej do tyłu, dlatego wydają się być dłuższe :) Nie mogę się doczekać kiedy osiągną taką długość! :)

sobota, 4 lipca 2015

#11 Zabieg laminowania Marion

Witajcie :)
Nareszcie kolejny dzień dla włosów, tym razem sobota. Tydzień temu nie miałam czasu - w poniedziałek, od rana do wieczora trwała przeprowadzka. I choć wszystko miałam przygotowane, nie dałam rady opublikować :(
W skrócie: użyłam szamponetki z Rossmanna Delia, Henna Creme, kolor rudy:
próba na pasemku
efekt po szamponetce


Byłam zadowolona - włosy nabrały rudego koloru, delikatnie, aczkolwiek widocznie. Kolor został zmieniony na stałe, wcześniej był to miedziany brąz z mocną rudą poświatą, teraz brąz niemal zniknął. Lubiłam ten brąz, no ale trudno.


Dzisiaj wyjeżdżam do rodziców zatem znowu w pośpiechu. Włosy myte dziś nad ranem, potraktowane w sposób następujący:
  • mycie skalpu szamponem przeciwłupieżowym Joanny - muszę przyznać, że na prawdę działa. Trudno mi stwierdzić czy po prostu dobrze czyści, czy to efekt substancji, które zawiera, bo używam go na skalp co każde mycie - łupieżu brak!
  • mycie włosów szamponem do włosów rudych i czerwonych Joanny,
  • zabieg laminowania Marion
  • odżywka Isana, Oil Care, która pomogła odrobinę rozplątać włosy po Marion,
  • końce standard.
Zabieg laminowania Marion stosowałam po raz pierwszy. Już przy spłukiwaniu włosów czułam to, co czuję zwykle po użyciu proteinowej maski - splątane, bardziej szorstkie włosy, sztywniejsze. Nie lubię tego. Podobno służy to cienkim włosom bez objętości, ale chyba nie rozjaśnianym. Po wyschnięciu włosy spuszone i choć czesałam intensywnie Tangle Teezer. Włosy bez blasku :(
Końce nie są ciemniejsze.

To na tyle. Kusi mnie wypróbowanie szamponetki Venita. We'll see.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

#7 Farbowanie

Hej :)
Dzisiaj mało na temat pielęgnacji, za to efekty wizyty u fryzjera. Przyjechałam na weekend do rodziców, jak zwykle więc nie miałam możliwości (ani ochoty) spróbować czegoś nowego.

Do fryzjera wybrałam się z celem: przyciemnić włosy (do 6), lecz pozostać w miedzianych refleksach. Czy życzenie zostało spełnione? Sami zobaczcie:

Czy tak faktycznie wygląda kolor? Skąd! Jest znacznie ciemniejszy, zwłaszcza w cieniu, pomieszczeniach itp. Włosy były śliskie i gładkie jak diabli, jeszcze po pierwszym myciu. Ach te fryzjerskie silikonowe cudeńka ;)
Po czterech dniach (myte co dwa dni), wieczorem w niedzielę:
  • szampon Joanna do rudych i czerwonych włosów x2,
  • odżywka Syoss (ta co zwykle), która nie dała sobie rady z rozplątaniem włosów,
  • Kallos Latte, który spełnił to zadanie w mgnieniu oka,
  • na końce olej z żurawiny + jedwab Biovax.
Włosy znów zawiązanie w nocy, by uzyskać fale. Niestety nie prezentowały się dziś dobrze. Są miękkie i śliskie, lecz krótsze pojedyncze włosy sterczą, są bardzo niezdyscyplinowane :(

To zdjęcie chyba najlepiej oddaje ich kolor w pomieszczeniach.
Włosy wydają się być ciemne i mieć czerwone refleksy. Rzeczywiście tak jest. Te miedziane ujawniają się dopiero na zewnątrz. Niestety wiał wietrzyk i włosy wyglądają gorzej:


Na słońcu nareszcie widać, że włosy nie są tak drastycznie ciemne i mają rudawo-czerwony odcień :) Światło bardzo służy ich kolorowi i takie je lubię.

Podsumowując, nie jest to do końca kolor jaki chciałam uzyskać. Włosy faktycznie są ciemniejsze i choć zbyt bardzo - to ja sama wybierałam kolor. Najważniejsze jest dla mnie jak będą wyglądać po tygodniu, po dwóch i dalej. "Żądałam" pigmentacji, dlatego powinnam pożegnać się z blondem raz na zawsze :D
W przyszłości planuję dodać im nieco więcej rudości. Uda się, jeżeli kolor się troszkę wypłucze. Troszkę! ;)
Pozdrawiam!

poniedziałek, 4 maja 2015

Farbowanie -By Fama + olejowanie

W poprzednim tygodniu nie miałam kompletnie czasu na NdW. Chciałam zamieścić w niej efekty malowania farbą By Fama. Szybciutko opiszę to w dzisiejszym poście.

Włosy zdecydowałam się pofarbować sama. Nigdy więcej się na to nie zdecyduję :D. Przygotowane miałam dwa odcienie: 7.43 i 7.45, które zmieszałam w proporcjach 6:1. Widać, że tej o odcieniu czerwonym dodałam bardzo mało, domyślałam się, że czerwień może wybić mocno i jak się okaże miałam rację...Odcień ten miał jedynie zniwelować resztki zielonych refleksów - nie lubuję w tego typu żywych kolorach.
Oto efekty:
Tuż po, włosy jeszcze mokre.
Następnego dnia, wyprostowane.
Niemal czerwona rudość.

Spora obecność czerwieni w nowym kolorze mimo wszystko zdołała mnie zaskoczyć. Całe szczęście nie czułam się źle w tym odcieniu, wprost przeciwnie. Jednak nie gustuję w nienaturalnych kolorkach.

Po tygodniu kolor dość mocno się wypłukał. Oczywiście końce oddały kolor błyskawicznie mimo ostatniego przyciemniania. Prawdopodobnie są zbyt porowate. Możliwe, że wybiorę się w przyszłości do fryzjera w celu pigmentacji. Kolor odrostów po wypłukaniu znacznie bardziej mi odpowiada i choć nie jest to naturalny rudy, w którym się kocham, to wyglądam w nim korzystnie :)

Obecnie przebywam u rodziców, prócz olejku nie wzięłam ze sobą nic do włosów.
Wczorajszy rytuał:

  • olejek z nasion brokułu - na włosy od ucha w dół, na ok. 2 godziny,
  • Kallos Latte - na olejek, na ok. 30 minut,
  • mycie włosów szamponem Garnier Color Resist x2
  • odżywka Syoss, Color Seal Balsam
  • ponownie ten sam olejek na końce
Włosy stały się niesamowicie śliskie, prawdopodobnie za sprawą Syoss, którą odkryłam dzięki mojej mamie. Skład mocno silikonowy, a także proteinowy, a więc nie ma wątpliwości, że poprawia wygląd włosów natychmiastowo. Do tego olejowanie i dawno niestosowany Kallos. Jest dobrze :)


Korzystając z pięknego słońca zdjęcia robione na zewnątrz. :)
Spieszę się bardzo, zatem kończę. Pozdrawiam!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...