niedziela, 6 grudnia 2015

Wyzwanie zagęszczanie - po 2 miesiącach


Witam Was serdecznie! ;)

Jak ten czas szybko leci. Ten tydzień przeleciał jak z bicza strzelił. Prawie bym zapomniała o Dniu Dla Włosów. Wczoraj uświadomiłam sobie, że przecież już sobota, a więc czas na kolejny post! Myślę, że tym razem warto podsumować moje starania o gęstsze włosy w tym miesiącu. Do dzieła!

Listopad wyglądał tak:
  • codziennie wypijałam szklankę skrzypokrzywy (do diety wcieliłam również miętę, koper włoski i czystek),
  • brałam suplement z witaminami z grupy B czyli Multi-B Complex,
  • na godzinę lub więcej przed myciem włosów wcierałam w skalp Maść Końską rozcieńczoną hydrolatem z mięty pieprzowej,
  • głowę masowałam przez 5-10 minut,
  • nie zmieniło się też to, że związywałam włosy do snu i nie tylko, czesałam szczotką z włosia dzika.
W grudniu nie planuję nic zmieniać. Może tylko to, że nie będę już rozcieńczać maści. Niestety z zapominalstwa nie wcierałam nic w skórę głowy przez ostatni tydzień. Czasami ominęłam suplement. Cóż, muszę się poprawić ;d
Odrost, który dwa miesiące temu mierzył ok. 5 cm, dziś ma już ok. 8 cm (całkowita długość włosów 44 cm). Przejście między odrostami a długością nie ma niestety ostrej granicy, dlatego wyniki mogą być troszkę zafałszowane. Jeśli jednak wystarczająco się postarałam, oznacza to delikatnie przyspieszony porost. Podchodzę do tego sceptycznie, ponieważ jak dotąd nic nie dawało rady. Za miesiąc ponownie zmierzę włosy i okaże się, czy faktycznie coś drgnęło :)
Co do baby hair to też nie jest łatwo mi się wypowiedzieć, bo były i zanim zaczęłam włosy zagęszczać. Nowe włosy rosną nam cały czas, bo i wypadają nam codziennie. Za miesiąc będe szukać włosków o odpowiedniej długości :)

O moim wyzwaniu możecie przeczytać TU.
Podsumowanie po 1 miesiącu znajduje się TU.

A tu jeszcze są dla porównania zdjęcia odrostów :)


Pierwsze zdjęcie z końca września, drugie 2 miesiące później.


Po krótkim podsumowaniu pora przejść do pielęgnacji w tym Dniu Dla Włosów:
  • w skórę głowy wtarłam Maść Końską - tym razem nierozcieńczoną;
  • umyłam włosy Szamponem Natura Siberica (w kolejce czeka już Alterra ;)),
  • swój ulubiony ostatnio miks - Nivea Long Repair z Banią Agafii, zmodyfikowałam dodając miodu i mąki ziemniaczanej :) Taką maskę nałożyłam na włosy na 30 minut.
  • Końce standardowo zabezpieczyłam serum Elseve.
O miodzie przypomniałam sobie ostatnio czytając Wasze blogowe wpisy i mimo, że nie szczególnie za nim przepadam to...spróbowałam znowu, bo czemu nie ;)

Włosy wyschły naturalnie, a następnego tj. dziś prezentują się tak:


Jak widać ułożenie dało ciała, tak jak zazwyczaj ma to miejsce ;D Ale też ogólnie prezentują się gorzej. Chyba jednak nawilżenie (tu w postaci miodu) jest zbędne. Troszkę się spuszyły, nie są dociążone tak jak bym tego chciała. Końce wygladają średnio :/
Widać, że nie ma po co "ulepszać" czegoś, co działa dobrze :)

Za tydzień powrócę do mojego serum olejowego z henną (o ile henna dotrze na czas) :) Już dwa tygodnie nie poprawiałam koloru. Ale trzyma się nieźle.

A Wasze włosy jak reagują na dodatkowe nawilżenie?

Pozdrawiam :)

9 komentarzy:

  1. Gratuluję wyników zagęszczania :). Ja teraz też mocno skupiam się na zagęszczaniu, ale korzystam wyłącznie z kosmetyków i niczym się nie suplementuję ;). Pięknie włosy błyszczą! :) Uwielbiam nivę long repair, po miód raczej nie sięgam, bo przy dłuższym używaniu rozjaśnia mi włosy ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. sama jestem posiadaczka cienkich i rzadkich wlosow i wiem jak ciezko o nie zadbac i odpowiednie je dociążyć żeby nie latały jak piórka...ale Twoje prezentują się pięknie, wcale nie widać, że są cienkie !

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie słyszałam o stosowaniu maści końskiej na włosy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor bardzo ładnie się trzyma. Piszesz że dwa tygodnie to sporo na nie odświeżenie go, a naprawdę nic nie widać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie się błyszczą :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...